Do części piosenek Jurija Ustinowa melodia się nie zachowała, czasem w ogóle jej nie było. Ponieważ Jura nie znał nut każdą piosenkę musiał zapamiętać. Piosenki, które stawały się popularne wchodziły w pamięć innych wykonawców i miały większe szanse na przetrwanie. Te, które były mniej popularne zostawały zapominane i po dłuższym czasie sam autor nie pamietał do nich melodii. Poniżej zostały zamieszczone piosenki zapomniane lub wiersze „bez melodii” (z tłumaczeniem na język polski).
Разве может быть помощь
Разве может быть помощь
из одних только слов
кто-то высвистел полночь
так, что крыши снесло.
И лучи опустившись
прильнули к свечам,
как светло не простившись
уходить по лучам.
Все обиды, пожитки -
на едином костре,
а навстречу снежинки
всё быстрей и быстрей.
Я спешу на свиданье
сверху кто-то поёт
может, берег мой дальний,
может, сердце твоё.
Я пошёл в одиночку
что хотел получил
в незаметную точку
сомкнулись лучи.
Дальше чёрная вьюга
ни чертей, ни небес
помогайте друг другу
разбираться в себе.
Czy może być pomoc
z samych tylko słów złożona
ktoś wygwizdał północ
tak, że zerwało dachy.
I promienie opuściwszy się
do świec przylgnęły,
jak dobrze, nie pożegnawszy się,
odchodzić po promieniach.
Wszystkie krzywdy, graty –
na jednym ognisku,
a naprzeciwko płatki śniegu
coraz szybciej i szybciej.
Spieszę na spotkanie
z góry ktoś śpiewa
może, mój daleki brzeg,
może, serce twoje.
Poszedłem w pojedynkę
co chciałem – dostałem
w niepozorny punkt
skupiły się promienie.
Dalej czarna zamieć
ani czartów, ani niebios
pomagajcie sobie nawzajem
poznając siebie.

Умирает день
Умирает день,
Падают лучи.
Я приду к тебе,
Сядем - помолчим.
Я еще не пьян,
Ты всегда пьяна.
Я налью в стакан
Синего вина.
Люди, люди, нас где-то ждут,
Поднимайте глаза - паруса!
И смотрите, смотрите - двое идут,
По песку свою лунную тень разбросав.
1960 г.
Umiera dzień,
Promienie opadają.
Przyjdę do ciebie,
Siądziemy - pomilczymy.
Jeszcze nie jestem pijany,
Ty zawsze jesteś pijana.
Naleję kieliszek
niebieskiego wina.
Ludzie, ludzie, gdzieś na nas czekają,
Podnoście oczy – żagle!
I popatrzcie, patrzcie – idzie dwoje,
Rzucając na piasku swój księżycowy cień.
1960

Это память о зимнем садике
Это память о зимнем садике,
О травинке среди зимы...
Жили- были на свете всадники, -
Жили- были на свете мы.
Вся земля гудела под нами,
Были ночи, как копья, отточены.
Били кони
копытом
в камень -
Искры сыпались по обочинам.
Это был не сон, не бессонница.
Трубы звали за горизонт.
Мы не просто играли в конницу -
Мы,
как конница,
брали разгон...
1971
To wspomnienie o zimowym ogródku,
O źdźble trawy pośrodku zimy...
Dawno, dawno temu żyli sobie jeźdźcy,
Dawno, dawno temu na świecie my żyliśmy.
Cała ziemia szumiała pod nami,
Były noce, jak włócznia, ostre.
Konie w kamień
biły
kopytami -
Iskry sypały się na pobocze.
To nie był sen, ani bezsenność.
Trąbki wzywały za horyzont.
Nie bawiliśmy się w konnicę -
My,
jak konnica,
nabieraliśmy pędu...
1971

Я выдыхаю. Гаснут свечи (z dedykacją synowi Aloszy)
Я выдыхаю. Гаснут свечи.
Через окно вползает жуть.
Мой человек, мой Человечек,
Никто не вечен. Ухожу.
Пойдет тропа светло и прямо,
Знакомый ветер засвистит.
И улыбнется тихо мама
И, как обычно, все простит.
Ты выдохнешь. Погаснут свечи.
Я потемнею на стене.
Мой человек, мой Человечек,
Придумай песню обо мне!
Ноябрь 1972
Wypuszczam z płuc powietrze. Gasną świece.
Przerażenie wkrada się przez okno.
Mój mężczyzno, mój mały mężczyzno,
Nikt nie jest wieczny. Odchodzę.
Droga będzie jasna i prosta,
Wiatr będzie gwizdał znajomy.
I cicho uśmiechnie się mama
I, jak zwykle, wszystko wybaczy.
Wypuścisz z płuc powietrze. Zgasną świece.
Mój cień pociemnieje na ścianie.
Mój mężczyzno, mój mały mężczyzno,
Wymyśl o mnie piosenkę!
Listopad 1972

Снимайте все повязки с глаз, придурки
Снимайте все повязки с глаз, придурки,
с каких-то пор любой из нас играет в жмурки
друг друга щупаем впотьмах обознаёмся
и никому в своих правах не сознаёмся.
А ведь на самом деле всех отлично видно
носить в глазах и плач и смех совсем не стыдно
я всем сигнал подать берусь он очень нужен
и мы от этого клянусь не станем хуже.
Сдирайте все повязки с глаз скорей придурки
с каких это пор любой их нас играет в жмурки
друг друга щупаем впотьмах обознаёмся
и никому в своих правах не сознаёмся.
Zdejmijcie wszyscy opaski z oczu, idioci,
od jakiegoś czasu każdy z nas gra w ciuciubabkę
obmacujemy się w półmroku, myląc się
i przed nikim nie przyznajemy się do swoich praw.
A przecież tak naprawdę wszystkich widać doskonale
nosić w oczach i śmiech, i płacz - to żaden wstyd
Podejmuję się wszystkim dać sygnał, jest bardzo potrzebny
i my od tego, przysięgam, nie staniemy się gorsi.
Zdzierajcie czym prędzej wszystkie opaski z oczu, idioci
od jakiegoś czasu każdy z nas gra w ciuciubabkę
obmacujemy się w półmroku, myląc się
i przed nikim nie przyznajemy się do swoich praw.

Уходят стрелки за полночь
Уходят стрелки за полночь,
Светает за окном...
Опять, как в детстве, плакалось,
Неведомо о ком,
И свежей синей горечью
Сочился долгий взгляд,
И океаном солнечным
Казалась вся Земля.
И океаном солнечным
Казалась вся Земля.
Не падал я, не бедствовал
И песен не строчил,
Я только что из детства взял
От всех людей ключи.
И угадал почти точь-в-точь,
Что каждому дано...
Уходят стрелки за полночь,
Светает за окном...
Уходят стрелки за полночь,
Светает за окном...
17 марта 1975
Wskazówki zegara mijają północ,
Rozwidnia się za oknem...
Znów, jak w dzieciństwie, płakałem,
nie wiadomo za kim,
I świeżą, niebieską goryczą
sączyło się długie spojrzenie,
I cała Ziemia wydawała się słonecznym oceanem.
I cała Ziemia wydawała się słonecznym oceanem.
Nie upadałem, nie cierpiałem biedy,
I nie pisałem piosenek,
Dopiero co wziąłem z dzieciństwa
Klucze od wszystkich ludzi.
I odgadłem niemal dokładnie,
Co komu zostało dane...
Wskazówki zegara mijają północ,
Rozwidnia się za oknem...
Wskazówki zegara mijają północ,
Rozwidnia się za oknem...
17 marca 1975

Что кони зелень с ветром
Что кони зелень с ветром
упрямая уверенность в себе
на склоне злом и светлом
кончается дорога на хребет.
Два фитиля одной свечи
порознь не сгорают
выдохнешь - станет раем
мир, где гаснут лучи
Как воспаляет глаз
темень в потёках воска
выдохнуть очень просто -
дунешь и нету нас
Два фитиля одной свечи
ветры не погасили
полные светлой силы
зрели они в ночи
Я ни один фитиль из двух
не потревожу советом
бьётся в решётки лето
выключен напрочь звук
Jak koni zieleń z wiatrem
uparta pewność siebie
na zboczu złym i dobrym
kończy się droga na górski grzbiet.
Dwa knoty jednej świecy
inaczej się nie wypalą
wypuścisz powietrze - stanie się rajem
świat, w którym gasną promienie
Jak oko płonie
ciemność w ociekającym wosku
wydech jest bardzo prosty -
dmuchniesz i nie ma nas
Dwa knoty jednej świecy
wiatry nie ugasiły
pełne radosnej siły
dojrzewały nocą
Nie jestem żadnym z nich
nie będę straszył radą
bije po kratach lato
ktoś zupełnie wyłączył dźwięk

Я угрюмый индеец из племени Умбалахана (z dedykacją О.Б.)
Я угрюмый индеец из племени Умбалахана
Из-под тонких задумчивых пальцев на свет появился.
Вам в глазах моих чудится два океана.
И нависшие скалы, и шорох ветвистых бровей.
Только утро никак не приходит в вигвамы
Будто тыщи ночей разгораются черным костром.
Мне грезятся дальние страны
И тревожные пальцы над белым листом.
А потом ускоряется пальцев движенье
И откуда-то из глубины подсознанья
Появляется тихое мое отраженье...
Я индеец из племени Умбалахана.
1964
Jestem ponurym Indianinem z plemienia Umbalahana.
Spod smukłych, zamyślonych palców wyłoniłem się na świat.
Widzisz w moich oczach dwa oceany.
I nawisy skalne, i szelest krzaczastych brwi.
Tylko że poranek w żaden sposób nie chce wejść w wigwamy.
Jakby tysiące nocy zapalało się czarnym ogniskiem.
Śnią mi się dalekie kraje.
I niespokojne palce nad białą kartką papieru.
A potem ruch moich palców przyspiesza.
I gdzieś z głębi mojej podświadomości.
Pojawia się ciche moje odbicie...
Jestem Indianinem z plemienia Umbalahana.
1964


Смотрите: после зимней стужи
Смотрите: после зимней стужи
Весь мир весною захмелел.
Я пил рассвет из снежной лужи
И даже тифом не болел.
Я пил рассвет из снежной лужи
И даже тифом не болел.
Я шел по мутным перекатам,
И не продрог, и не промерз.
Я шел откуда-то куда-то:
От зимних снов до летних звезд.
Ворчали сумерки косые,
И расступались города.
Уже дотопал до весны я,
Теперь до лета - ерунда.
1959
Patrzcie: po zimowym mrozie
Cały świat wiosną się ululał.
Piłem świt ze śnieżnej kałuży
I nawet nie zachorowałem na tyfus.
Piłem świt ze śnieżnej kałuży
I nawet nie zachorowałem na tyfus.
Szedłem po mętnych bystrzach,
I nie dostałem dreszczy, nie przemarzłem.
Szedłem skądś dokądś:
Od zimowych snów do letnich gwiazd.
Mruczały zezowate zmierzchy,
I rozstępowały się miasta.
Już dodreptałem do wiosny,
Teraz do lata – błahostka.
1959

Только тронет вокзальная прядь
Только тронет вокзальная прядь
дорогим завитком бесполезным
слёз полотен путям не унять
разветвлённым, дуплистым, железным.
И вагонных ключиц перебор
мне валдайскую песню играет
как забывшись российский простор
мне любимых перебирает.
Gdy tylko pas stacji dotknie
cennym, bezużytecznym lokiem,
łez płócien drogi nie uciszą
rozgałęzionych, dziuplastych, żelaznych.
A brzęk obojczyków wagonów
wygrywa mi pieśń Wałdaja,
gdy utracona rosyjska przestrzeń
przetacza się przez moich bliskich.

Фантазер и Серое небо
Жили-были Фантазер
И Серое Небо.
Фантазеру было одиннадцать,
А Серому Небу - больше.
Фантазер рассказывал про
Всякую небыль,
Про доброе утро
И день хороший.
А Серое Небо кривилось влажно
И молча впитывало все краски -
И становился город одноэтажным,
И свет в домах зажигали не люди,
Свет в домах зажигали маски.
Когда последнее было спето,
И серый полог с землей сомкнулся,
Вдруг Фантазеру приснилось Лето:
Он там остался и не вернулся.
1960
Dawno, dawno temu żył sobie Marzyciel
i Szare Niebo.
Marzyciel miał jedenaście lat,
A Szare Niebo było starsze.
Marzyciel opowiadał historie
O wszelkich bzdurach,
O dobrym poranku
i pięknym dniu.
A Szare Niebo krzywiło się od wilgoci
I milcząc pochłaniało wszystkie barwy -
I miasto stawało się coraz bardziej płaskie,
A światła w domach nie zapalali ludzie,
Światło w domach zapalały maski.
Kiedy zaśpiewano ostatnią zwrotkę,
I szary baldachim zamknął się nad ziemią,
Nagle Marzycielowi przyśniło się lato:
Został tam i nigdy już nie wrócił.
1960

Что поделать, родная, с тобой? (z dedykacją Л.С.)
Что поделать, родная, с тобой?
Зла любовь, и сердце - не камень.
Ухожу я в тебя головой,
Ты уходишь в меня ногами.
1960
Cóż mogę z tobą zrobić, moja droga?
Zła miłość, a serce nie kamień.
Zanurzam się w tobie głową,
Ty wchodzisz we mnie nogami.
1960

Я сам с собой затеял спор
Я сам с собой затеял спор
всё спорю - не пойму,
в моём лесу чужой костёр
пойду ли я к нему?
Смогу ли я без лишних слов,
а может побоюсь
Скормить ему охапку дров
и с ним вступить в союз.
Ведь у костра закон таков -
кто с ним, тот заодно
для осторожных дураков
другого не дано.
И через много-много лет,
свой хороня рюкзак
пожалуй вспомню этот свет
да вот не знаю как.
Sam ze sobą w spór wszedłem.
Ciągle się kłócę – nie mogę zrozumieć.
Bo w moim lesie cudze ognisko płonie.
Czy do niego podejdę?
Czy będę potrafił, bez zbędnych słów,
a może się przestraszę,
Podrzucić tam kilka drew
i zawrzeć z nim przymierze.
Bo przy ognisku jest takie prawo:
kto przy nim, ten jednomyślny, i razem.
Dla ostrożnych głupców
innego prawa nie dano.
I po wielu, wielu latach
kiedy odłożę plecak,
może przypomni mi się to światło.
Ale jak - nie wiem.
Treści powiązane: Jurij Ustinow: piosenka autorska | Katalog piosenek Jurija Ustinowa | Plamka słonecznego światła | Album rodzinnych fotografii | Rondo dla Koriażki | Wrogowie Tropy | Dusze zabawek | Bez melodii: 1/ 2/ 3/
Linki zewnętrzne: Ostatnie konto Jury na Telegramie | „За того парня” – blog poświęcony Tropie na livejournal.com | Archiwum filmów TROPY na YouTube | Archiwum utworów w wykonaniu Jurija Ustinowa u Iriny Slesariewej (Ирина Слесарева) | Wiersze i słowa piosenek Jurija Ustinowa na bards.ru | „Niezamietki” – twórczość literacka Jurija Ustinowa na samlib.ru | Obszerne archiwum tekstów piosenek Jury na bard.ru | Teksty piosenek na lib.ru
